fbpx

I love marketing- opinia uczestnika

W październiku 2018 wybrałem się na największą marketingową konferencję w Polsce. Czy warto jechać na I love marketing? W tym artykule podzielę się moją opinią o tym wydarzeniu, pokażę wady i zalety.

Mocno się wahałem czy jest mi to potrzebne. Konferencja na pewno do tanich nie należy. Zastanawiałem się, czy taki wydatek zwróci się w jakiś sposób, czy może lepiej wydać te pieniądze na szkolenie z jakiegoś konkretnego zagadnienia? Postanowiłem pojechać, nie ze względu na poziom merytoryczny wystąpień, ale raczej na ludzi, którzy się tam regularnie przewijają. Wybrałem jednodniowy pakiet premium, który obejmował udział w I love marketing+ wstęp na wieczorne after party. Były tam jeszcze jakieś gadżety typu koszulka i jeden numer czasopisma Sprawy.marketing, ale najbardziej byłem zainteresowany konferencją i imprezą. Nie jestem wielkim imprezowiczem, ale z doświadczenia wiem, że z takiej imprezy i rozmów przy alkoholu można wynieść więcej niż ze szkoleń.

I love marketing- cena

Pierwsza wada już przy zakupie biletu. Kupowałem z dużym wyprzedzeniem, dlatego niższa cena- 570zł. Zastanawiałem się mocno czy wydać te pieniądze. Dobra- kto wie co z tego wyniknie- kupuję. Pierwsze zaskoczenie. Przechodząc przez proces zakupu cena rośnie do 700zł. Podane 570 to była cena netto. Nie zauważyłem wcześniej takiej informacji, nie wiem czy była ona podana- chyba nie. Dlatego lekka frustracja. Poza tym nie wiem czy podawanie cen netto jest zgodne z prawem, ale ok. Kupiłem, po cenie wyższej niż planowałem.

Do tego musiałem doliczyć koszt dojazdu (ok. 140zł) i koszt noclegu. Jak już postanowiłem pierwszy raz w życiu jechać na taką dużą konferencję to zrobię znowu coś po raz pierwszy. Zarezerwowałem nocleg w hostelu w 8-osobowym pokoju. W sumie tylko tam spałem jakieś 4 godziny po imprezie, bo wcześnie rano musiałem wracać. Koszt- 50zł. Łączny koszt udziału w I love marketing wyniósł mnie 900zł.

I love marketing- wolne bilety

Cały event trwał 3 dni.

  • 24 października- I love influencer
  • 25 października- I love marketing
  • 26 października- I love social media

W tym roku chyba nawet 4 dni, bo wcześniej było jeszcze I Love Crypto. Byłem tylko na głównym dniu, czyli I Love Marketing. Mimo ceny sala Multikina w Złotych Tarasach i tak była wypełniona (800 miejsc). Przed konferencją sprawdzałem, wszystkie bilety na I love marketing były wyprzedane, zostały tylko miejsca na I love influencer i I love Social Media. Konferencja cieszy się ogromną popularnością.

I love mkt- informacje praktyczne

Konferencja odbywa się na samej górze galerii Złote Tarasy. Samo wchodzenie do Multikina powodowało u mnie uśmiech. Znałem to wszystko z filmików, ze zdjęć. Sprawny.marketing rzeczywiście w marketingu jest sprawny. Organizacja na najwyższym poziomie. Wszystko dopięte. Przemyślane bardzo drobne szczegóły. Na wejściu kilka stanowisk do rejestracji, z alfabetycznym podziałem nazwisk, więc rejestracja trwała jakieś 15 sekund. Wystarczy podać nazwisko, dostaje się materiały, podpis na liście i gotowe.

W strefie konferencji co chwilę gdzieś pojawia się znajoma z internetu twarz. Było też spore stoisko z kawą i suchymi ciastkami, ale nie miałem zbyt dużo czasu- poszedłem od razu na salę. W tle charakterystyczna dla sprawnego.marketingu muzyka, na każdym kroku ich loga, hasztagi itp. Miejsca nie są numerowane, więc kto pierwszy ten lepszy. Podobno szatnia jest gdzieś na dole, ale wszyscy mieli kurtki ze sobą- jak wychodziło się na przerwę kawową to dobrze było zostawić kurtkę na fotelu, żeby nikt nam nie zajął miejsca.

I love marketing- kto bierze udział w konferencji

Miałem wrażenie, że jakieś 65-70% sali to dziewczyny. Bardzo ładne, więc spoko. Spodziewałem się bardziej społeczności przedsiębiorców, ale wydaje mi się, że w dużej mierze byli to pracownicy działów marketingu w firmach, albo dużych agencji marketingowych, którzy na konferencję zostali wysłani z pracy.

Start konferencji

Forma jest taka, że każdy z 18 prelegentów ma 18 minut na swoją prezentację. W czasie prezentacji można zadawać pytania w aplikacji SlideCase i robić w niej notatki. Oprócz tego po każdej prezentacji uczestnicy mogli w Messengerze oceniać każdą prezentację w skali 1-6. Wyniki głosowania decydowały o późniejszych miejscach. Im prelegent osiągał wyższe miejsce, tym wyższe wynagrodzenie otrzymywał. Pierwsze 10 miejsc gwarantowało też występ na kolejnej edycji.

Działo się bardzo dużo, tempo było olbrzymie. Ja prosty chłopak jestem, nie tam Warszawiak, więc tempo dla mnie trochę za mocne. Chciałem wynieść z prezentacji jak najwięcej, więc skupiałem się na wystąpieniu, próbowałem notować, w międzyczasie trzeba było ocenić występującego itd. Prelegenci praktycznie jeden za drugim, przerwa między nimi wynosiła może z 2 minuty dla konferansjera.

Po kilku wystąpieniach była przerwa kawowa. Kawę serwowali pracownicy CoffeeDesk- partnerzy konferencji. Była ona darmowa, co mnie przyjemnie zaskoczyło. Były też suche ciastka, którymi można było się częstować. To wbrew pozorom bardzo istotny punkt, bo cały dzień spędziłem na kawie i tych ciastkach. Nie było czasu iść coś zjeść. Oprócz przerw kawowych była też przerwa obiadowa, ale wolałem każdą przerwę spędzić na rozmowach, nawiązywaniu nowych kontaktów. Wszystkie przerwy kawowe też przegadałem- chwilę udało się porozmawiać to już trzeba było wracać na salę na kolejne wystąpienia. Zabrakło mi trochę czasu na rozmowy i networking.

I love marketing- poziom merytoryczny

Podobno główny dzień konferencji jest pod tym względem najlepszy. 18 minut to nie jest czas, w którym zdobędziesz jakieś przełomowe informacje, ale myślę z każdej prezentacji można było wyciągnąć jakieś ciekawe wnioski lub gotowe pomysły do zastosowania u siebie, szczególnie jeżeli ktoś pracuje stricte w marketingu (a głównie tacy ludzie tam byli).

Występujący są najlepszymi ekspertami w tych dziedzinach, więc merytorycznie nie można było niczego zarzucić. Jeżeli chodzi o wyniki głosowania i kto zajął które miejsce- wygrał Tomasz Miler- najlepiej ubrany mężczyzna polskiego internetu- twórca własnych marek odzieżowych. Opowiadał o rebrandingu jednej ze swoich marek, ale wygrał, bo swoją prezentację zrobił najbardziej na luzie- zaczął odbiegać od tematu, świetnie zaczęły mu wchodzić żarty, a podobno właśnie zawsze wygrywa ten prelegent, u którego publiczność najwięcej się śmieje. Merytorycznie prezentacja też oczywiście była dobra, dodatkowo dużym atutem Tomasza jest jego talent do nawijania- gdy odpali swój słowotok to jest w swoim żywiole.

I love marketing- wnioski, które wyciągnąłem z poszczególnych prezentacji

Podam kilka moich wniosków, nie z każdego wystąpienia, ale kilka które udało mi się zapamiętać. Napisałem je w formie “pigułek wiedzy”.

Paweł Tkaczyk występował jako pierwszy, mówił o 5 rodzajach pracowników w firmach. Mają oni kolejno następujące podejście:

        1. Życie jest do dupy
        2. Moje życie jest do dupy
        3. Jestem boski
        4. Jesteśmy boscy
        5. Życie jest boskie

          Rolą lidera jest zmienianie mindsetu pracownika, żeby przeszedł na kolejny poziom. Jednak zawsze trzeba przechodzić o 1 poziom. Paweł nie powiedział JAK to robić, ale zainteresowało mnie to. Poza tym mówił o tym, jak ważny jest zespół. Najważniejsze to mieć dobrą grupę ludzi, z nimi obojętnie gdzie pojedziesz i tak będzie fajnie.

          Magdalena Pawłowska– rozmawiałem z nią w podcaście, jej prezentacja była bardzo konkretna, pokazywała jak zrobić lejek marketingowy. Podała konkretnie jak powinna wyglądać strona sprzedażowa, ile powinno być produktów w poszczególnych etapach lejka (jak to Magda- bardzo dużo 😉 ). Fajna prezentacja, szczegółowy poradnik- zrób to to i to.


          Magda trochę się stresowała, nie wiem czy inni to zauważyli- ja jeszcze z czasów moich występów solowych w szkole muzycznej ze stresem miałem olbrzymi problem, dlatego to zauważam. Było to słychać, bo miała mikrofon nagłowny, przez co nie mogła go odsunąć, żeby uspokoić oddech. To też taki mój wniosek- jak występujesz przed taką publiką weź sobie lepiej mikrofon do ręki- możesz go wtedy odsunąć od ust, zrobić kilka głębokich wdechów, których publiczność nie usłyszy. 

          W przerwie rozmawiałem chwilę z Magdą, zrobiliśmy nawet sobie zdjęcie. Magda jest bardzo wysoka 😀 (ja mam 188cm wzrostu).

 

Michał Kasprzyk mówił o charyźmie i jak się jej nauczyć.

        • Ćwicz obecność- skup się w 100% na swoim rozmówcy- podczas rozmowy z nim tylko on istnieje na świecie.
        • Wzmocnij pewność siebie
        • Unikaj negatywności (marudzenia, narzekania, hejtu)
        • Zanim odpowiesz poczekaj 2 sekundy- nie wejdziesz rozmówcy w słowo, dasz poczucie, że przemyślałeś to, o czym Twój rozmówca Ci powiedział i zastanowiłeś się nad jak najlepszą odpowiedzią.
        • Bądź szczery- nie udawaj kogoś innego
        • Spraw, by ludzie czuli się dobrze przy Tobie

Paweł Cichocki– Email retargeting. Na tej prezentacji byłem już bardzo zmęczony natłokiem informacji. Ciekawą statystykę sobie zapisałem: 58% tych, którzy opuścili stronę z produktem wracają na nią, po otrzymaniu maila z rabatem. Fajny przykład zastosowania email reatrgetingu.

Jacek Kłosiński– występował po pierwszej przerwie kawowej. Świetnie łączył teorię z praktycznymi przykładami w komunikacji wizualnej. Wskazówki: Łącz obraz z tekstem, np. Jeżeli na stronie masz kategorię komputery, to zamiast to napisać, albo zastosować ikonę komputera stosuj to razem: ikona komputera z podpisem. Świetnie sprawdzają się też infografiki i listy- w internecie te formaty rozchodzą się nawet lepiej niż wideo.

Tomasz Miler– zwycięzca całego dnia- jego prezentacja to było show- siedziałem i je po prostu chłonąłem.

Jakub Cyran– występował jako gość niespodzianka- po Tomaszu u którego było bardzo dużo żartów występował kolejny śmieszek. Nie wiedziałem czy to żart, bo na scenę wszedł jakiś łysy gościu, bez brody- ale rzeczywiście był to Cyran. Wskazówka: wykorzystuj LinkedIn. Facebook bardzo mocno tnie zasięgi, a że LinkedIn z nim konkuruje, to chętnie zasięgami obdarowuje swoich użytkowników.

Maciej Lewiński– Google Analytics. Jeżeli w tym narzędziu sprawdzamy, skąd przyszedł ruch na naszą stronę internetową, jest taka kategoria: Direct- powszechnie uważane jako wejścia bezpośrednie, czyli ktoś z palca wpisał adres naszej strony. Błąd. Jako Direct Google Analytics traktuje wszystko, czego nie rozpoznało, czyli m.in. jakieś przekierowanie z Instagrama, z aplikacji mobilnych itp. Jeżeli nie rozpoznało- to pewnie Direct. Nie jest to więc miarodajne. Dlatego najlepiej stosować skracacze linków, ale nie najpopularniejszy- bitly, bo on też zakłamuje wyniki i trafiają one do Direct, tylko inne, np. Świetnie nazwany skracacz: ujeb.se .

Tomasz Manikowski– mówił o zastosowaniu emocji w marketingu (radości, strachu, zaskoczeniu, wzruszeniu, złości). Emocje świetnie się sprawdzają, więc warto je stosować- przykład: wzruszająca reklama Allegro. Start with why- ta książka Simona Sinka kilkukrotnie się pojawiła w ciągu dnia. Zmień swój komunikat z:
{Co robimy}- {Jak}- {Dlaczego} ,na

{Dlaczego}- {Jak}- {Co}

Grzegorz Mogilewski– jak zastosować zasadę Pareto. Mówi ona, że 20% działań daje 80% rezultatów. Można ją stosować w różnych dziedzinach, np. 20% ubrań nosimy 80% czasu, albo 20% słów wykorzystujemy w 80% sytuacji. Mało tego. Można robić też fraktale, czyli stosować zasadę Pareto na zasadę Pareto. Po kilku takich przebiegach, wychodzi np. że 1,75% słów używamy w 95% przypadków (ok.3000 słów po angielsku). Czyli wystarczy nauczyć się tych 3000 słów. Oprócz tego, 80% kierowców jeździ po 20% dróg. Znowu stosując zasadę Pareto wielokrotnie wychodzi, że 40% kierowców jeździ po 0,2% dróg.

Jak to zastosować w marketingu? Znajdź te 0,2 % dróg i wykup tam billboardy- będą miały najlepszą skuteczność. Obowiązuje to też w biznesie, bo 20% klientów generuje 80% zysków, a w drugą stronę 20% klientów odpowiada za 80% reklamacji. Więc warto skupiać się na najważniejszych klientach i w nich celować ze swoimi działaniami marketingowymi.

Barbara Stawarz-Garcia– twórz treści eksperckie, artykuły długie, wykresy, potwierdzone badaniami, bo ludzie mają bulshit detektor- wyłapują ściemę.

Mariusz Łodyga– zajmuje się tworzeniem strategii marketingowej. W sesji Q&A uczestnicy chcieli się więcej dowiedzieć jak taką strategię skonstruować, a Mariusz najczęściej odpowiadał w stylu: “Jedyne rozwiązanie to zgłosić się z tym do mnie”. Ale kilka tipów w prezentacji było. Prawidłowa piramida sukcesu:

        1. Wiedza- kim jest mój klient, czego potrzebuje. Jaka jest konkurencja- czego im brakuje, czego nie robią, jaki obszar jest jeszcze do zagospodarowania
        2. Strategia- co mnie wyróżnia, jaką mam być marką, jakie mam cele, kanały do komunikacji z klientami
        3. Egzekucja

Paweł Sala– email marketing. W mailach dziel się wiedzą, nie denerwuj, zadaj sobie pytanie: “Czy sam chciałbym to przeczytać”. Wysyłaj ładne maile (opcja zrobienia maila, który wygląda jak strona internetowa), pozwól odejść. Świetny przykład, jak wygląd przycisku wpływa na klikalność:

 

I love marketing- after party

W moim pakiecie był też udział w after party. Z tego co sprawdzałem w agendzie na I love marketing 2019 to nie znalazłem tam żadnej informacji o after party- może się z tego wycofali? 

Impreza odbywała się w klubie The View- blisko Pałacu Kultury. Była to fajna okazja do porozmawiania z prelegentami albo innymi uczestnikami. W ten sposób m.in. poznałem osobiście Tomasza Palaka- z którym na imprezie wstępnie umówiłem się na nagranie podcastu.

I love marketing- opinia- czy warto jechać?

Finansowo nie jest to jakaś inwestycja, która mi się zwróci. Potraktowałem to bardziej jako przygodę i ciekawostkę. Podobno jeżeli jesteś początkujący to na takie konferencje jeździsz po wiedzę i spędzasz czas na sali, na prelekcjach, a jak już jesteś zaawansowany to jedziesz w celu zdobywania kontaktów i więcej czasu spędzasz poza salą. 

Na konferencji byłem w lekkim transie. Działo się bardzo dużo i bardzo szybko. Dla mnie osobiście było zbyt mało czasu na networking- żeby porozmawiać i poznać nowe osoby, ale może zbyt dużo czasu spędziłem na sali.

Jeżeli zajmujesz się marketingiem to może spotkanie z ekspertami z branży jest dla Ciebie świetnym pomysłem, bo nawet w przerwach możesz z prelegentami przedyskutować jakieś swoje zagadnienia, a także z prezentacji możesz wyciągnąć jakieś drobne wskazówki, które znacząco mogą poprawić u Ciebie konwersję.