fbpx

Autor i wydawca książek, przedsiębiorca, sprzedawca, hustler. Tak kojarzy mi się Marcin Osman. Założył agencję reklamową, która bardzo szybko się rozwijała. 30 pracowników, duże projekty i klienci. Zaliczył bankructwo. Otrzymał pomoc i kolejne swoje przedsięwzięcia dobrze do siebie dopasował. Gościem tego odcinka jest Marcin Osman.

Pobierz ten odcinek

To drugi odcinek podcastu, który możesz też obejrzeć w wersji wideo na Youtube. Kliknij poniżej:

Marcin Osman- od czego zaczynał

Był “księciem barteru”. Świetnie ogarniał wspóprace z markami i firmami- zawsze potrafił zorganizować to co było mu potrzebne. Wszyscy mówili mu, że jest przedsiębiorczy. Jednak coś mu się w tym nie zgadzało, bo niby był przedsiębiorczy a nie miał pieniędzy. Zaczął więc przekształcać się z organizatora w przedsiębiorcę. Organizował konferencje i spotkania z innymi przedsiębiorcami. Po tych spotkaniach spotykał się z prelegentami, jedli razem obiad i w taki sposób Marcin rozpoczynał budowanie z nimi relacji. W ten sposób poznał anioła biznesu, dla którego później wykonywał 2 portale internetowe. Pracował nad tym przez 2 lata, następnie wyszedł z tego biznesu- z zerowym bilansem.

Marcin Osman- agencja reklamowa

Robili dokładnie to, co robiła agencja która obsługiwała ich w jego spółce z aniołem biznesu. Tworzyli strony internetowe, aplikacje na Facebooka, kampanie marketingowe. Zaczęli od biura, w którym spotykali się w 2-3. Pojawili się pierwsi pracownicy, pierwsi klienci. Najpierw to byli klienci na 2-3 tysiące, jednak już w drugim miesiącu był klient, który im zapewnił zlecenia na 200 tysięcy złotych. Mieli duże wzrosty, dużych klientów- jednak przeinwestował. Szybki rozwój, dużo pracowników. Koszty przecięły przychody i zbankrutował.

Jak zdobywali klientów w agencji reklamowej

To był czas, gdy zaczęły wchodzić blogi, więc pisali też swojego bloga. Pewnego dnia Marcin otrzymał propozycję poprowadzenia szkolenia w zastępstwie za kogoś. Zgodził się. Okazało się, że na sali są ludzie z korporacji, z dużych biznesów. Jedna z tych osób stwierdziła, że podoba jej się to, co Marcin mówi i rozpoczęli współpracę. To był pierwszy lead, który przekonwertowali na sprzedaż. Pierwszy duży klient.

Na początku robili bardzo dużo spamu. Chcieli, żeby każdy o nich wiedział. Kręcili wirale: sondy uliczne, porwania maskotki konkurencji- branża marketingowa też o nich mówiła.

Robili research- sprawdzali, kto wygrał projekty unijne i będzie potrzebował wykonawcy do stron internetowych. Chwytali się bardzo szybko szans i okazji.

Rozwój był bardzo dynamiczny, jednak zbankrutowali. Firma była bardzo duża- 30 pracowników, biuro, duże koszty stałe. Gdy pojawił się spadek sprzedaży to koszty zżerały zyski z poprzedniego miesiąca. 

Wnioski z bankructwa

Marcin Osman nauczył się, że ważne jest dopasowanie biznesu do siebie. Klientów pozyskiwałby w ten sam sposób, ale miałby firmę 5-osobową, która byłaby oparta na sprzedaży, ale nie zatrudniałby u siebie wykonawców. Zlecałby wykonanie na zewnątrz.

Pierwsza książka

W swojej pierwszej książce podzielił się swoją historią. Wpadł na taki pomysł idąc ulicą- wszedł więc do kawiarni i pisał przez 5 godzin. Błyskawicznie zaczął ten pomysł realizować.

Jak sprzedać swoją pierwszą książkę

Pierwsze 5 książek Marcin sprzedał tak: wysłał maila do 10 znajomych, o których wiedział że go lubią, szanują, byli na jego wykładach. Zapytał ich, czy jak napisze książkę to ją kupią? 7 napisało że tak. Więc Marcin napisał: to kupcie ją dzisiaj w przedsprzedaży. I 5 dało mu pieniądze. 

Dwa dni później był na konferencji, gdzie było 100 przedsiębiorców. Zrobił dokładnie to samo- 25-30 osób dało mu pieniądze na książkę, która jeszcze nie istniała.

Później dalej w ten sposób robił przedsprzedaż swojej książki- bez sklepu internetowego, strony internetowej.

Tak zaczęła się jego przygoda z wydawaniem książek. Obecnie nie tylko pisze i wydaje własne pozycje, ale też najlepiej sprzedające się książki zagraniczne. 

To może Cię zainteresować: